niedziela, 28 grudnia 2014

Koniec roku już blisko, więc trzeba zrobić podsumowanie. Dużo się działo, koniec gimnazjum, rozpoczęcie liceum, nowy roczek na karku, nowi ludzie, nowe wspomnienia, sporo się tego nazbierało. Kilka błędów, ale i też kilka zadowalających rzeczy.

Jedną z takich właśnie jest postanowienie noworoczne, które realizuję już od tygodnia, a chodzi o ćwiczenia. Nie przyczepiam się zbytnio do mojej wagi, bo myślę, że 50kg jest ok, ale raczej chodzi mi o wyćwiczenie płaskiego brzucha i wyćwiczenie nóg oraz pośladków. Na pewno nie będę robiła jeszcze raz a6w- dla mnie za ciężkie, długie, a kręgosłup i szyja wysiadają kompletnie. Są to skuteczne ćwiczenia, ale nie uważam, że warto poświęcać na nie aż tyle. Ćwiczenia z Ewą Chodakowską również są za długie i naprawdę wyczerpujące. Nie jestem w stanie wytrzymać np. 45 min przy takim wysiłku. Ogarnęłam też ćwiczenia z Mel B i chyba one są najodpowiedniejsze. Czytałam też opinie i dają one te same efekty co ćwiczenia z Chodakowską, a różnica w czasie jest spora, bo co innego 45 min, a co innego 10 min.

Dieta też jest oczywiście ważna. Staram się ograniczać słodycze (przychodzi mi to z wielkim trudem niestety), staram się też nie jeść po 18.00.

Pierwsze 4 dni były okropne; zakwasy, nie mogłam się podnieść sama , ledwo chodziłam. To był efekt tego, że najpierw się nie rozgrzałam. Zapomniałam o najważniejszym, ale teraz już odpokutowuję to i codziennie jest rozgrzewka. Minął tylko tydzień, a moje samopoczucie się poprawiło, więc z tego jestem bardzo zadowolona. Jak na razie nie jestem zniechęcona, wszystko przez to, że nie myślę o ćwiczeniach jak o kolejnej godzinie katorgi, tylko jak o czymś przyjemnym ;)

Niżej zestaw ćwiczeń jakie wykonuję.
1. Najpierw 50 przysiadów (plecy proste!) z przerwą po 25 przysiadach .
*Wcześniej pisałam, że do a6w nie wrócę CAŁKOWICIE, ale robię dzień pierwszy z tego zestawu, czyli powtarzam 6x każde z tych ćwiczeń i wykonuję tylko 1 serię
2. Potem tzw. świeca, lub utrzymuję w górze wyprostowane nogi (1x tyle ile dam radę).
3. Później 40 brzuszków w rękami założonymi na karku lub wyprostowanymi. Ważne jest napięcie brzucha.
4-5. Z zestawu ćwiczeń z Mel B na brzuch wybrałam utrzymanie się z prostymi plecami przy najpierw prostych, a potem zgiętych rękach, nogi podtrzymywane przez palce u stóp (1z tyle ile dam radę).
6. Na koniec brzuszki z rękami założonymi na karku, nogi przy podnoszeniu się zginać, a przy ponownym kładzeniu się wyprostowywać (nie kłaść się do końca, lekko utrzymać barki oraz nogi w powietrzu, 20x).

 

niedziela, 14 grudnia 2014

Prawie się kończy semestr i powoli wystawiają oceny i dopiero teraz sobie uświadamiam ile poprawek mnie czeka żebym miała w miarę dobre oceny. Pocieszeniem jest mega długie wolne i święta, a później znowu ferie. Duży plus. Postanowiłam "pochwalić się" moimi prezentami od Mikołaja i przy okazji wspomnieć co nieco o niedawnej akcji Mikołajkowej.

Najpierw szara rozkloszowana spódnica z wysokim stanem. Długo zastanawiałam się do czego ją założyć i zdecydowałam się na ramoneskę.

 
 
 


 Buty ujęły mnie od razu i jestem z nich bardzo zadowolona. W środku całe z kożuszkiem , koturna nie jest jakaś wysoka co dla mnie też jest dużym plusem, bo nie jestem zwolenniczką wysokich butów jeżeli mówimy tutaj o wygodzie i praktyce. Każde wysokie w jakich chodziłam obcierały mnie, a na efekt obolałych nóg też nie trzeba było długo czekać przy moich problemach z kręgosłupem i brakiem przyzwyczajenia do takich butów. Te spisują się naprawdę dobrze.



W moim posiadaniu znalazł się również komin, czapka oraz rękawiczki i taki słodziak :)



Kosmetyki chyba są dla dziewczyny najlepszym prezentem. Niby takie oklepane, ale tak naprawdę każdą z nas ucieszy jakiś makijażowy drobiazg.
Korektora (Vipera) i fluidu (Lirene) używam już długo, nie ma sensu się o nich rozpisywać, bo był już o nich post. Perfumy z Playboy'a Play it Spicy są dosyć słodkie, ale nie duszące, polubiłam je.


O tuszu z Maybelline słyszałam dużo pozytywów, żadnych sprzeciwów i jak najbardziej podtrzymuję te opinie.Szczoteczka jest dość gruba z gęstym włosiem.  Tusz daje efekt wydłużonych rzęs, aplikuje się dobrze i utrzymuje długo, nie kruszy się. Liner'a szczerze mówiąc nie używam często, bo mój makijaż nie wymaga tego sprzętu, ale jego pigmentacja jest zadowalająca.



 


Róż i eyeliner z Wibo nie były prezentem, ale przy okazji wspomnę coś o nich. Eyeliner jest świetny, aplikacja łatwa i ogólnie same pozytywy, a róż jak róż, ale też jestem dla niego na tak. 


Wibo eyeliner Deep black, cena- ok. 7zł; róż z jedwabiem i witaminą E, nr 6, cena- ok. 8zł



eyeliner Wibo Deep black, Liner Maybelline the Colossal Kajal

Teraz coś o akcji Mikołajkowej. Jest to coroczna już teraz inicjatywa w naszej szkole przy wspołpracy z  Podkarpackim Hospicjum dla Dzieci. Nie jestem jako tako wolontariuszką jak moi znajomi, którzy chodzą właśnie do hospicjum i pomagają. Nie mogą oni bezpośrednio wchodzić na oddziały, jak na razie wykonują tę tzw. papierkową robotę, ale ostatnio dostali przepustkę i rozdawali prezenty dla dzieci. Koleżanka opowiadała mi, że te wszystkie uśmiechy były bezcenne.
Wracając do akcji, z mojej klasy zapisało się na nią dużo osób, a wszystko polegało na zbieraniu pieniędzy dla właśnie hospicjum. Rano wszyscy zebraliśmy się w auli, czapki mikołajkowe i czerwone/białe koszulki były obowiązkowe. Chwile tam sobie posiedzieliśmy, ale przez ten czas zdążyliśmy narobić masę zdjęć itp. ;) Potem w ustalonych grupkach jechaliśmy do danej szkoły, a mi trafił Zespół Szkół Agroturystycznych. Szkoła liczyla tylko ok. 100 uczniów, ale swoją drogą jest to dość fajne, bo wszyscy się tam znają. 
Już podsumowując, wszyscy zebraliśmy 10.000zł, a ja za rok znowu chcę wziąć udział w tej akcji :)









sobota, 29 listopada 2014

Zdawka z miesiąca? W końcu dzisiaj już 29. Miłe jest to, że ktoś sam mi pisze z pytaniem kiedy następny post, wiem, że komuś się podoba to co robię.
Listopad był tak lajtowy... w tym tygodniu miałam 3 dni wolne z racji matur próbnych. Tak sobie wstać kiedy się chce, nie uczyć się na następny dzień. A jeszcze dłuższe będzie w grudniu i potem na feriach i jeszcze w maju, także nie mam co narzekać. We wtorek mamy w szkole Akcję Mikołajkową, a chodzi o to, że uczniowie jako wolontariusze wybierają sobie szkoły do których chcą iść i tam zbierają pieniądze, które przeznaczane są na hospicjum. Oczywiście czapka Mikołaja obowiązkowa, żeby tradycji stała się zadość ;)




Kolejna sprawa jaką są kosmetyki. Najpierw lakier od Eveline. To jest pierwszy lakier jaki mam z tej firmy i nie zawiodłam się. Szybko schnie, kolor jest nasycony i utrzymuje się długo. Już jedna warstwa daje ładny efekt, a przy dwóch kolor jest bardziej pogłębiony.  Kolejnym plusem jest pędzelek, który jest zaokrąglony, co znacznie ułatwia malowanie. Gama kolorystyczna jest całkiem spora, więc jest w czym wybierać i cena również zadowalająca. W najbliższym czasie kupię jeszcze kilka, bo warto :)


nr 688, cena- 5zł

Warto też wspomnieć o szamponie i odżywce z L’Oréal. Produkty, które sprawiają, że moje nie do ogarnięcia włosy są całkiem całkiem. Na pewno dużym plusem jest to, że łatwo się rozczesują, z czym mam zawsze problem, a poza tym są miękkie jak po rzadko jakich innych produktach. 

L’Oréal Paris Elseve Fibralogy, cena- 15zł

L’Oréal Elseve Arginne Resist x3, cena- 20zł

  Ze spraw modowych na uwagę zasługuje ramoneska (Wibs), która niedawno wpadła w moje ręce. Ramiona są uzupełnione poduszeczkami. Nie ma żadnych zamków ani kieszonek, krój jest prosty. To co mi się w niej podoba to wplecenie w nią na rękawach i bokach zwykłego materiału









  Ostatnia sprawa- sesja. Na początku listopada przeglądając zdjęcia sesyjne stwierdziłam, że może i ja mogłabym spróbować i napisałam od razu z zapytaniem o termin do fotografa. Sesję miałam 2 czy 3 tygodnie temu, końcówka ładnej pogody, więc miałam szczęście. Dziewczyna, która robiła mi zdjęcia była mega sympatyczna, fajnie się nam rozmawiało i jak najbardziej ją polecam :)









poniedziałek, 10 listopada 2014

#Coś tematycznego?

Może kilka słów na temat tatuaży i kolczyków? A przy okazji tego tematu o dziewczynie, która jest w pewien sposób moim autorytetem.
Znawczyni ze mnie żadna jeżeli chodzi o kolczykowanie się czy tatuaże. Trudno o to, kiedy ma się 16 lat, ani jednaj dziary i żadnych konkretnych kolczyków. Jednak patrząc się po ludziach i ich stylu można dojść do pewnych wniosków. Teraz dużo młodych ludzi kombinuje nas swoim stylem i swoim "ja". Eksperymenty to dość dobra rzecz, o ile znamy tego sens i umiar. Ludzie ciągle szukają i dążą do wypracowania swojej osoby. 

Jednym z sposobów na pokazanie siebie jest właśnie piercing. Mnie osobiście kręci coś takiego. Już nie raz pisałam o moim wymarzonym septum. Jednak byłoby tego wszystkiego jednak za dużo, bo mając okulary i taki kształt nosa jaki mam (zadarty) to jest to raczej zgryźliwe połączenie. Zainteresowanie padło na industrial piercing . Zastanawiam się nad tym namiętnie i myślę, że jest to o wiele bardziej do zrealizowania, tak samo jak helix. Trzeba poświęcić na nie trochę cierpliwości- wiadomo, opuchlizna i całe to gojenie się. Dość sporo osób mówiło mi o kolczyku w wardze lub języku, jednak jakoś nie podoba mi się to. Niektóre osoby wybierają jeszcze miejsca takie jak kark, dłonie, między piersiami, wędzidełko, policzki... i wiele innych, co kto lubi.
Jeżeli chodzi o tunele, jestem na tak pod warunkiem, że nie są one mega duże. Podobają mi się małej wielkości, szczególnie u chłopaków.



Przechodząc do tatuaży, z nimi jest tak samo jak z kolczykami, tyle że jest to pamiątka na całe życie. Wiadomo, że można je usunąć, ale pochłania to i czas i pieniądze. Jeżeli naszą zachcianką stanie się tego typu dzieło sztuki trzeba dokładnie zastanowić się nad motywem. Czy ma być to po prostu coś niebanalnego i ładnego, czy coś symbolicznego i dla nas ważnego. To, gdzie umieścimy dziarę też jest ważne. Teraz coś niechętnie przyjmuje się do pracy ludzi z tatuażami, a ja ciągle rozkminiam dlaczego tak się dzieje. Siła psychiki i krytyki innych też ma znaczenie. Szczególnie, kiedy mówią o Tobie starsze osoby, lub co gorsza "moherowe berety", których czujne oko zauważy wszystko! Nie ma to jak dowiedzieć się , że jest się kryminalistą albo nie wierzy w Boga. Trochę śmieszne... ale takie jest społeczeństwo. Chociaż teraz i tak ludzie odnoszą się z większą akceptację.


A jeżeli już mowa o tatuażach, to wspomnę o DEYNN. Naprawdę nazywa się Marita Sürma. Jest blogerką, z resztą, pewnie dużo osób już o niej słyszało. Ma wytatuowaną rękę (tzw. rękaw), motyw czaszki na udzie oraz jeden tatuaż na wewnętrznej stronie ramienia.  Tak czy inaczej, podziwiam ją bardzo. Jest ładna, ma zgrabne ciało, niesamowity charakter i co chyba najbardziej u niej podziwiam- dobre gadane. Malo takich osób. Podziwiam ją za to, jak wiele osiągnęła i to wszystko cena jej ciężkiej pracy i dążenia do perfekcji. Jeżeli ktoś chciałby poczytać o niej więcej to odsyłam do jej bloga i aska:

http://www.deynn.blogspot.com/#_=_

http://ask.fm/DEYNNofficial