sobota, 29 listopada 2014

Zdawka z miesiąca? W końcu dzisiaj już 29. Miłe jest to, że ktoś sam mi pisze z pytaniem kiedy następny post, wiem, że komuś się podoba to co robię.
Listopad był tak lajtowy... w tym tygodniu miałam 3 dni wolne z racji matur próbnych. Tak sobie wstać kiedy się chce, nie uczyć się na następny dzień. A jeszcze dłuższe będzie w grudniu i potem na feriach i jeszcze w maju, także nie mam co narzekać. We wtorek mamy w szkole Akcję Mikołajkową, a chodzi o to, że uczniowie jako wolontariusze wybierają sobie szkoły do których chcą iść i tam zbierają pieniądze, które przeznaczane są na hospicjum. Oczywiście czapka Mikołaja obowiązkowa, żeby tradycji stała się zadość ;)




Kolejna sprawa jaką są kosmetyki. Najpierw lakier od Eveline. To jest pierwszy lakier jaki mam z tej firmy i nie zawiodłam się. Szybko schnie, kolor jest nasycony i utrzymuje się długo. Już jedna warstwa daje ładny efekt, a przy dwóch kolor jest bardziej pogłębiony.  Kolejnym plusem jest pędzelek, który jest zaokrąglony, co znacznie ułatwia malowanie. Gama kolorystyczna jest całkiem spora, więc jest w czym wybierać i cena również zadowalająca. W najbliższym czasie kupię jeszcze kilka, bo warto :)


nr 688, cena- 5zł

Warto też wspomnieć o szamponie i odżywce z L’Oréal. Produkty, które sprawiają, że moje nie do ogarnięcia włosy są całkiem całkiem. Na pewno dużym plusem jest to, że łatwo się rozczesują, z czym mam zawsze problem, a poza tym są miękkie jak po rzadko jakich innych produktach. 

L’Oréal Paris Elseve Fibralogy, cena- 15zł

L’Oréal Elseve Arginne Resist x3, cena- 20zł

  Ze spraw modowych na uwagę zasługuje ramoneska (Wibs), która niedawno wpadła w moje ręce. Ramiona są uzupełnione poduszeczkami. Nie ma żadnych zamków ani kieszonek, krój jest prosty. To co mi się w niej podoba to wplecenie w nią na rękawach i bokach zwykłego materiału









  Ostatnia sprawa- sesja. Na początku listopada przeglądając zdjęcia sesyjne stwierdziłam, że może i ja mogłabym spróbować i napisałam od razu z zapytaniem o termin do fotografa. Sesję miałam 2 czy 3 tygodnie temu, końcówka ładnej pogody, więc miałam szczęście. Dziewczyna, która robiła mi zdjęcia była mega sympatyczna, fajnie się nam rozmawiało i jak najbardziej ją polecam :)









poniedziałek, 10 listopada 2014

#Coś tematycznego?

Może kilka słów na temat tatuaży i kolczyków? A przy okazji tego tematu o dziewczynie, która jest w pewien sposób moim autorytetem.
Znawczyni ze mnie żadna jeżeli chodzi o kolczykowanie się czy tatuaże. Trudno o to, kiedy ma się 16 lat, ani jednaj dziary i żadnych konkretnych kolczyków. Jednak patrząc się po ludziach i ich stylu można dojść do pewnych wniosków. Teraz dużo młodych ludzi kombinuje nas swoim stylem i swoim "ja". Eksperymenty to dość dobra rzecz, o ile znamy tego sens i umiar. Ludzie ciągle szukają i dążą do wypracowania swojej osoby. 

Jednym z sposobów na pokazanie siebie jest właśnie piercing. Mnie osobiście kręci coś takiego. Już nie raz pisałam o moim wymarzonym septum. Jednak byłoby tego wszystkiego jednak za dużo, bo mając okulary i taki kształt nosa jaki mam (zadarty) to jest to raczej zgryźliwe połączenie. Zainteresowanie padło na industrial piercing . Zastanawiam się nad tym namiętnie i myślę, że jest to o wiele bardziej do zrealizowania, tak samo jak helix. Trzeba poświęcić na nie trochę cierpliwości- wiadomo, opuchlizna i całe to gojenie się. Dość sporo osób mówiło mi o kolczyku w wardze lub języku, jednak jakoś nie podoba mi się to. Niektóre osoby wybierają jeszcze miejsca takie jak kark, dłonie, między piersiami, wędzidełko, policzki... i wiele innych, co kto lubi.
Jeżeli chodzi o tunele, jestem na tak pod warunkiem, że nie są one mega duże. Podobają mi się małej wielkości, szczególnie u chłopaków.



Przechodząc do tatuaży, z nimi jest tak samo jak z kolczykami, tyle że jest to pamiątka na całe życie. Wiadomo, że można je usunąć, ale pochłania to i czas i pieniądze. Jeżeli naszą zachcianką stanie się tego typu dzieło sztuki trzeba dokładnie zastanowić się nad motywem. Czy ma być to po prostu coś niebanalnego i ładnego, czy coś symbolicznego i dla nas ważnego. To, gdzie umieścimy dziarę też jest ważne. Teraz coś niechętnie przyjmuje się do pracy ludzi z tatuażami, a ja ciągle rozkminiam dlaczego tak się dzieje. Siła psychiki i krytyki innych też ma znaczenie. Szczególnie, kiedy mówią o Tobie starsze osoby, lub co gorsza "moherowe berety", których czujne oko zauważy wszystko! Nie ma to jak dowiedzieć się , że jest się kryminalistą albo nie wierzy w Boga. Trochę śmieszne... ale takie jest społeczeństwo. Chociaż teraz i tak ludzie odnoszą się z większą akceptację.


A jeżeli już mowa o tatuażach, to wspomnę o DEYNN. Naprawdę nazywa się Marita Sürma. Jest blogerką, z resztą, pewnie dużo osób już o niej słyszało. Ma wytatuowaną rękę (tzw. rękaw), motyw czaszki na udzie oraz jeden tatuaż na wewnętrznej stronie ramienia.  Tak czy inaczej, podziwiam ją bardzo. Jest ładna, ma zgrabne ciało, niesamowity charakter i co chyba najbardziej u niej podziwiam- dobre gadane. Malo takich osób. Podziwiam ją za to, jak wiele osiągnęła i to wszystko cena jej ciężkiej pracy i dążenia do perfekcji. Jeżeli ktoś chciałby poczytać o niej więcej to odsyłam do jej bloga i aska:

http://www.deynn.blogspot.com/#_=_

http://ask.fm/DEYNNofficial